Odnośnie protestów…

Posted: 25 marca 2012 in Moim zdaniem

Po b.długiej nieobecności w „sieci” ciężko jest powrócić, mam takie odczucie jakbym był synem marnotrawnym, choć posiadam argumenty na własną obronę, nie będę jednak nudził.

Posiadam stały dostęp do internetu, więc chyba będzie już OK.

Za tydzień, w sobotę 31 marca odbędzie się „Marsz na rzecz dostępu do systemu cyfrowego TV TRWAM” organizowany przez lokalne biuro Rodziny Radia Maryja, kielecki KIK, region NSZZ „S”,  stowarzyszenia obywatelskie i Kielecki Klub Gazety Polskiej. Idę i postaram się napisać jak było!

Ostatnio jest dość sporo różnych takich „ulicznych” protestów, wieców i nawet głodówka jako protest przeciw degradacji programu szkolnego obejmującego przedmioty humanistyczne, i tak już w znacznym stopniu „okrojone” Na 21 kwietna  zwołuje się wielki protest pod sejmem RP w stolicy, no właśnie „pod sejmem”. Sejm jaki i partia są instytucjami anonimowym , rząd i posłowie są już odporni na takie protesty – przyjdą, przyjadą pokrzyczą i na tym koniec, co najwyżej będą przepychanki odnośnie liczby uczestników, propaganda będzie jak zwykle zaniżać!

Czy to coś zmieni? Chyba jednak nic! Wydaje mi się, że lepiej i bardziej skuteczne byłyby protesty lokalne pod biurami poselskimi, z nazwiskiem i pełnymi danymi posła, członka partii czy lokalnej władzy, w tym tzw. „IV”  władzy, tj. lokalnymi siedzibami propagandowymi, ( rozgłośnie radiowe i TV”). Nie trzeba wydawać pieniędzy na podróż do stolicy, a protest lokalny skierowany byłby do konkretnej osoby, z imienia i nazwiska.

Mieszkańcy Warszawy, nie będą narzekać na blokady i utrudnienia w przemieszczaniu się, hałas itp. Przypominać „obietnice” przedwyborcze, wręczać odpowiednio zredagowane pisma – protesty z żądaniem pisemnych odpowiedzi przewidywane  normami prawnymi. Nie twierdzę, że nie powinno się organizować wielkich manifestacji. Te lokalne będą służyły w aktywizowaniu ludzi w mniejszych środowiskach, co wydaje się być bardzo cenna i słuszną formą. Takie pikiety mogły by się odbywać przez kilka dni i być powtarzane, co jakiś czas do skutku!

Protesty nie powinny oszczędzać tzw. zawodowej „opozycji” czyli posłów i senatorów PiS, Solidarnej Polski i innych, choć w innym nieco wymiarze, czyli zapytanie co oni na to, jakie przedsięwezmą kroki, co konkretnie zamierzają w tej sprawie!

A następnie pilnować i rozliczać z obietnic, bo na pewno obietnic będzie co niemiara!  Będzie tanio ale konkretnie, nie trzeba też angażować tysięcy, wystarczy kilkadziesiąt osób. Jeśli się to uda, bo obie strony nie będą się kryły za fasadą aminowości, będzie można powiedzieć, że ludzie mają już serdecznie dość takich „nie-rządów”!

Warto i trzeba spróbować!

By żyło się lepiej!

20 marca sobota

Wiatr ustał, cieplej, ale pochmurno. Wstaliśmy wszyscy wcześnie, od rana burzliwa dyskusja o „inteligencji polskiej”, czekamy na spacer, humory mamy wszyscy dobre, każdy spodziewa się widzenia, ubywa czasu i tak samo dobrych humorów. Kocham i czekam, jedynie co mi dokucza to świadomość, że „Szydłówek” się wałęsa po naszym mieszkaniu! Jakbyś mnie uwolniła od tego, bardzo byłbym Ci wdzięczny! Lżej bym znosił tą tęsknotę, a jeszcze do tego nawraca zazdrość, pomóż mi Oleńko! Błagam! Już po wszystkim, to znaczy po widzeniu, nie było za wesołe, byłaś bardzo zdenerwowana, musiałaś chyba jeszcze coś ukrywać przede mną, a to włamanie to przestroga dla Ciebie, chyba ostatnia! Weź się wreszcie poważnie za dom i dzieci, a nie za „wyjazdy” Tym bardziej teraz jestem przekonany, że winę za wszystko ponosi „szydłówek” bo jeśli byś nie miała gdzie dzieci zostawiać, to byś nie mogła jechać. Pisałem Ci już dosyć dawno list na temat „szydłówka”, groziłem nawet rozwodem! A Ty swoje, ciągle usiłujesz mi wyperswadować, że ja się mylę, ale pamiętaj!, ze może tak jeszcze być, że zostanie Ci tylko „szydłówek”. Przerwałem tą rozmowę z tobą, bo właśnie dostałem paczkę, bardzo dziękuję! Wracam do tematu, Tobie przeszkadza moja rodzina, a mnie Twoja, a więc nie czyń drugiemu co Tobie nie miłe! Jeśli ja Cię proszę o to, a Ty swoje, to nie wymagaj ode mnie posłuszeństwa, a w tym momencie tracisz prawa do mnie! Stajesz się zoną tylko na papierze. Kiedyś, dawno nie mogłem Cię przekonać o tym, by mieszkać osobno, bałaś się, nie chciałaś, ale jak to się stało, zmieniłaś zdanie. Spróbuj zastosować się do mojej prośby „zerwania” ? nie oznacza to absolutnej blokady, izolacji, możesz sie kontaktować, chodzić sobie tam! Ale rozsądnie, kilka razy do roku, a nie w tygodniu. Jeżeli tego nie zrobisz, bo nie możesz, powiedz mi to, a nie balansuj, bo wszystko zawsze wyjdzie na jaw. Nie za rok, to za dwa, ale się dowiem. Mówiłaś kiedyś, (miesiąc, półtora temu) że tylko są Ci potrzebni jeszcze tydzień, a okazuje się, że trwa wszystko nadal, więc mam Ci wierzyć, czy nie! Chyba nie. Mogę wysłać list na „szydłówek” do ks Jaworskiego! Wszędzie! Ale nie zrobię tego zanim się z Tobą ostatecznie rozmówię. Teraz 20 marca, wpisuje tą datę do tego mojego kalendarza i jeżeli się kiedykolwiek dowiem o dalszych kontaktach, nie uzgodnionych wcześniej ze mną, to koniec, zostawiam Cię w spokoju. Ale praw do mnie nie będziesz miała żadnych, definitywnie. Już więcej nie będę mówił ani pisał na ten temat. Koniec. Dostał paczkę Węglarz, Jurek nie, choć się spodziewał, Felek zażył proszek nasenny i cały dzień spał, był bardzo zdenerwowany ? już na drugi termin nie przyszła żona! Z każdym szukał zaczepki, ale mnie ominął. Dałem na „dół” papierosy 4 paczki i 3 szuflady jemioły ? herbaty, oraz 3 Przemowi i jedną paczkarzom. Węglarz też był zdenerwowany o widzenie. Na spacerze chodziliśmy z grupą Hieronima, a mijaliśmy się ze skazanymi z II oddziału. U Jula i Kazia, klawisz zerwał zasłony zjudaszy, u nas się nie odważył. Mam prośbę do Ciebie Olu, abyś wykupiła mi zapalniczkę, jest na ul. Kilińskiego w stronę katedry, po lewej stronie w podwórku, a kupon mam chyba w marynarce, takie coś kolorowe w celofanie. Znajdź i załatw to jak będziesz szła do ks. Jaworskiego. Czytaj resztę wpisu »

11 marzec czwartek

Pada drobny deszczyk, nie śpię już od 5-ej, ale z koja się zwlokłem dopiero o 9-ej na spacer, byłem tylko 0,5 godz., Bo wyszedłem bez czapki a było bardzo zimno. Węglarz i Felek byli z prośbami u komendanta Króla w sprawie pracy i pełnienia funkcji przez samych internowanych. Felek ubiegał się na „świetlicowego” a Węglarz o rolę kajfusa!

Zasnąłem przed północą, co rzadko mi się trafia. Oddziałowego ma „Miecio” z VI-go. Wczoraj, wieczorem były śpiewy patriotyczne, zaczęła cela Nena. Siedzi pod nami „znajomy” Simiringo! Był pod #418-ką, mówi, że dostał za rozmowy z nami 10 dni „kabaretu”, czyli karceru, już miał 2 sprawy sądowe. Obiecałem mu herbatę i tytoń, za te obietnice; kolorowego krew zalewa! Co za typ! Myślę o Tobie b. często? Byłem u lekarza z Węglarzem, po drodze udało się pogadać z Przemem, we wtorek ma być okulista i laryngolog, będziemy próbowali wykorzystać okazję. Ręka mi wysiada od pisania, napisałem dużą ilość kartek świątecznych, rodzina i znajomi, a tych jest b. dużo. Dziś nikt nie wyszedł, źle się czuję, może to ta deszczowa pogoda.

Czytaj resztę wpisu »

1 marzec poniedziałek

Znowu problemy ze snem, dręczą mnie różne myśli o domu, o Olce, znowu cierpię podobnie jak w wojsku, ale stamtąd mogłem uciekać, a tutaj nie. Rano był „frajer” przyniósł smutne wieści o tych z Iskry, poza Aniołem i Młodym. Mam jantarę, Węglarz nadal nie zrobił kłapaczki. Naszykowaliśmy koce do trzepania i czekamy na spacer. Zrobiłem nowy kalendarz. Wszystkie papierosy, jakie miałem wydałem więźniom, Węglarz dał frajerowi obrazki św. i 2 medaliki, a ja w sobotę dałem dużo na I-szy oddział.
Pisze ten pamiętnik […] dziennik dla siebie, dlatego używam niejasnych zwrotów i nazw, ciągle trzeba go ukrywać, bo zabierają.
Zawsze mam Ciebie Olu w pamięci Myślę przeważnie o domu, córeczkach i o ks. Jaworskim, mam mu tak dużo do powiedzenia.
Na spacer naszą grupę wyprowadzono jako ostatnią i z dużym opóźnieniem. Ludzi z kocami było bardzo mało, ale za to było b. dużo klawiszy. Rozmawiałem z Włodkiem, wróciliśmy jako ostatnia grupa, żegnali nas extra osobistości min. Łazarczyk i inni w szczególny sposób. Dostałem od Zygmunta kilka gazet oraz od studentów i Heńka dwie. Po obiedzie doręczono mi pismo od KWMO z 25 lutego odnośnie wyjazdów z Perlu. Obiad; makaron i zupa kaszowa, zapisaliśmy się do dentysty, oprócz Węglarza. Zastanawiamy się czy mamy podsłuch, czy tak okropnie sprzedają nasi ludzie. Wczoraj Węglarz pobił nowy rekord, usnął dopiero o pierwszej, ale za to spał w dzień, dziś też.

Czytaj resztę wpisu »

17 luty środa

Dyżurnego miał Dziewięcki, zapisał nasza celę do raportu za leżenie podczas apelu, ponoć całe 2 oddziały 6 i 7 zapisali. Leżałem do 10:30 na spacer nie wyszedłem. Teraz mamy świetlicę, już był Hecio. Nie było starszego-świetlicowego, był młody z radiowęzła, pochodzi ze Skarżyska, siedzi za aferę

piekarniczą, dostał 7 lat. Dałem mu papierosy, porozmawialiśmy. Nie mamy już nic swojego do jedzenia i picia. Nie braliśmy kolacji, Węglarz zrobił kakao z wody, w naszym „ogródeczku” mamy trzy kaktusy! Węglarz zakombinował ze świetlicy. Jurek nadal pisze „instrukcję”. Jest tu tyle różnych „światów” ile jest cel, a tych jest bardzo dużo. Okno celi wychodzi na moje osiedle, widać blok od strony kuchni, na ile

to pomaga a na ile mi przeszkadza, tęsknota się chyba zwiększa przez to! Martwi mnie Mariczka, te jej plamy i niechęć do jedzenia przez Dagmarę. Czytaj resztę wpisu »

1 luty poniedziałek

Cela 418. Wstałem wcześnie przed siódmą, postanawiam „rzucić” palenie i zacząć ćwiczyć, odmówić zadaną mi pokutę ( różaniec za żonę i dzieci). Radio ledwo gra, prawie nic nie słychać, pada śnieg i wieje duży wiatr. W celi jest b. zimno, wszyscy mamy katary i jesteśmy przeziębieni. Na spacerniku jest bardzo dużo śniegu, odmawiamy wejścia, domagamy się łopat, dostajemy jedną i kolejno odśnieżamy. Tak to robimy, aby korzyść z naszej pracy była wyłącznie nasza, klawisz się wścieka […] później więźniowie poprawiali nasze odśnieżanie. H. Lis nie wyszedł na spacer, głoduje i jest chory. Zrobiłem chabetę z chleba dla Heńka, ze świetlicowym, to bujda, siedział sam cały dzień, to klawisz nie chciał nas puścić, to ten kutas z Bodzentyna. Świetlica […] dwie godziny, znalazłem 2 ciekawe książki, piliśmy czaj. Mam od biskupa „Nowy Testament” ( „wychowawca” dostarczył), H. Lis dał mu upoważnienie pieniężne, a ja opieprz za „świetlicę” Kolacja: kasza manna. Zmiana bielizny i małe (w celi) pranie.
Nie paliłem cały dzień, to jednak duży koszt, gramy w karty. Czerwoni się chełpią w radiu fiaskiem amerykańskiej TV i programem, ale my wiemy jak było, jutro są widzenia to więcej się dowiemy. Rozmowa z „nowym” do północy.

Czytaj resztę wpisu »

Piątek 15 stycznia

Nic szczególnego. Komunikat komendanta: ws. Regulaminu, pewnych odstępstw w sumie dla nas nie istotne, raczej dla nich – usprawniają im „pracę”. Otrzymałem dwa listy od Oli i zaraz odpisałem, napisałem też do komendanta: „ zwracam się do pana o umożliwienie mi otrzymania dodatkowego widzenia w m. styczniu w dniu 26.I.82 r. Prośbę motywuję chorobą żony tj. A.D. Przyczyną choroby było brutalne wtargnięcie organów MO i SB w pamiętną noc z 12/13 grudnia 1981 w celu dokonania aresztowania mojej osoby. Uważam, że żonie należy się rekompensata, chociaż w formie widzenia. Proszę o pozytywne załatwienie mej prośby.” Jest to już moje 5 pismo i na żadne nie otrzymałem odpowiedzi. Spacer od dołu, pogoda piękna, słońce. Zygmunt trzyma nadal. Obiad: kapusta, krupnik, śniadanie i kolacja jak zwykle. Próbowałem „tubę”, ale za krótka, skończyłem czytać, ‘K. w bieli” czytam „Wspomnienia Wojenne”. Od Przema nic nie było, wysłałem gazetę do Ronalda, nie wiem czy dojdzie! Nie musieliśmy wystawiać kostek, może będzie lustracja w AŚ. H.B. choruje znowu na anginę, rozmawialiśmy do 2 w nocy, H. Lis zrobił nóż. Józek otrzymał gazetę.

Sobota 16 styczeń

Piały koguty, szczekały psy różnej maści i beczał baran – wstaliśmy dzisiaj wszyscy rano tj. 6:00, jest już po apelu, teraz jest w „dolnej”. Spacer zaczął się od nas, po trzy cele oraz trwał dość długo, około 40 min. Był wychowawca, zabrał mi pamiątkowy „talon” na paczki, twierdził, że da Olce, ale ja myślę, że to kara za „podpadki”. Byliśmy w końcu u lekarza z H.B., nic ciekawego, tylko tyle, że otrzymałem od Józefa 3-cią lekcję, oraz kalifaktor dał mi proszek do czyszczenia umywalki – zlewu, otrzymałem też T.Z. i spis pięciu cel:

Czytaj resztę wpisu »